22 czerwca w sobotę odbył się Dzień Wspólnoty Przyjaciół Oblubieńca. Uczestniczyły w niej dwie wspólnoty z Suwałk, Ełku i Grajewa wraz ze swymi moderatorami. O 9 rano wyruszyliśmy z Portu Żeglugi Augustowskiej statkiem Sajno (dla wtajemniczonych był to statek Sajgon :)). Pogoda dopisała, słońce tuliło każdego swoim ciepłem, prowadziło ku przygodzie do Matki Boskiej Studzieniczańskiej. Mogliśmy w pełni podziwiać piękną przyrodę naszych okolic. Płynąc jeziorem Białym, można było poczuć przyjemny wiatr we włosach. Nazwa jeziora Białe wzięła się od białego ptactwa, osiadającego na brzegach i falach jeziora. Jezioro Białe łączy się z jeziorem Studzienicznym, a pomiędzy nimi znajduje się jedna ze śluz – Przewięź. Śluza budziła ogromne zainteresowanie wśród pasażerów, bowiem statek, żeby wpłynąć na jezioro Studzieniczne, musi pokonać różnicę poziomu wód w obu akwenach wodnych. Przez pewien czas był to kilkuminutowy postój – oczekiwanie na napełnienie komory śluzy wodą. Była to chwila na wspólne zdjęcia z bliskimi, obserwowanie, rozmowy, „wędrowanie” po statku, podziwianie i relaks nad wodą pośród zieleni. Płynąc po jeziorze Sudzienicznym można było cieszyć oczy wysepką zieloną ( z oddali wyglądała jak bezludna wyspa otoczona oceanem), ciepłem słońca. Mijaliśmy rybaków, dla których czas zatrzymał się w przyjemnym odpoczynku. Przyroda działała kojąco – lasy, jeziora i wymarzona pogoda. Czego można chcieć więcej? Cudowny czas!
Statek przypłynął do miejscowości Studzieniczna – to przepiękne i malownicze miejsce położone na półwyspie, miejsce kultu religijnego, gdzie formacja Przyjaciele Oblubieńca Adorowała Najświętszy Sakrament. Tutaj mieści się Sanktuarium Matki Bożej Studzieniczańskiej z cudownym obrazem. Obok stoi studnia z cudowną wodą, która leczy choroby. Od tej studni wzięła się właśnie nazwa miejscowości i jeziora. Nad samym jeziorem przy brzegu widnieje figura Ojca świętego wspartego na lasce, kroczącego w stronę lądu. W 1999 r. te ziemie odwiedził nasz kochany Jan Paweł II, który pobłogosławił zebranych mówiąc:
„Nie jestem tu pierwszy raz, ale jako Papież po raz pierwszy, chyba ostatni”.

Niedaleko wysepki znajduje się przepiękny, drewniany zabytkowy kościółek, gdzie w centralnej części ołtarza znajduje się obraz św. Rodziny. Tam później odbyła się msza święta z Adoracją Najświętszego Sakramentu. Kazanie głosił ks. Piotr Paliwoda. Uważam, że kazanie było pełne głębi. Cieszę się, że tam byłam i mogłam uczestniczyć w tej mszy świętej.
Klęcząc, pogrążeni w modlitwie, staraliśmy się otworzyć jeszcze bardziej swoje serca na Słowo Boże, na łaskę, jaką daje adoracja. W skupieniu i ciszy uświadamialiśmy sobie bardziej, że żywy Bóg jest obecny w Eucharystii i czeka na nas z miłosierdziem. Ważne, aby wyciszyć swój umysł i serce, odrzucić niepotrzebne myśli, rozproszenie, usłyszeć tak potrzebną ciszę, która pomaga duszy doświadczyć więcej, zrozumieć i uświadomić sobie, jak bardzo kocha nas Bóg. Każdy oddawał swoje problemy, uczucia, prośby, wysławiał swoimi słowami Boga, który nas stworzył.
Adoracja jest też pełną czci pokorą, zachowaniem szacunku dla obecności Chrystusa. Przebywanie razem ze wspólnotami bardziej nas integrowało, umacniało w modlitwie.
Dla mnie Adoracja Najświętszego Sakramentu jest zawsze miłym spotkaniem z Jezusem, szczególnie ta w ciszy, gdzie można się skupić, pomyśleć, zastanowić się, podziękować za otrzymane łaski.

Każdego dnia towarzyszy nam hałas, krzyk telewizji, zgiełk na ulicy, pośpiech, a w nas niepokój. Tak jak w kazaniu powiedział ks. P. Paliwoda, ważne, aby nasze codzienne sprawy nie przysłaniały nam Jezusa i Jego miłości i dobroci. Taka więc ucieczka, aby poświęcić Bogu chwilę czasu, jest potrzebna chociażby po to, aby budować swoją duchowość, uwrażliwiać ją na mądrość Słowa Bożego w modlitwie. Wystarczy wejść do kościoła, uklęknąć, zrobić znak krzyża. Wydaje się, że to nic wielkiego, a dla niektórych sprawia to ogromną trudność, niektórzy muszą stoczyć walkę ze swoimi słabościami.

W Adoracji chodzi o to, by móc popatrzeć na obraz Jezusa. Sama jego twarz daje nam wewnętrzny spokój, otwiera serce na ciszę w duszy. Zmieniamy wtedy podejście do wielu spraw, powierzamy swoje problemy, słabości, oddajemy siebie, by móc wzrastać w wierze. Taki dar Adoracji jest łaską, dużą wdzięcznością. Można zapomnieć o całym świecie. Adoracja jest też odpoczynkiem od dnia codziennego. Modlitwa w ciszy to coś niesamowitego!

Po mszy świętej był czas na integrację, na terenie domu parafialnego. Spotkaliśmy się tam z dużą życzliwością. Wspólne przygotowywanie posiłku, pieczenie kiełbasek na grilu, rozmowy przy najdłuższym stole z drzewa świerkowego. Poznawanie się z różnymi wspólnotami. Dzieci też miały piękny dzień pełen zabaw: malowanie twarzy farbkami, robienie przez jedną uczestniczkę wspólnoty zwierzaczków z baloników, zabawy grupowe, np. „Laurencja” (Panom z pewnością ta zabawa zapadnie w pamięci :))… zabawy z piłką, bańki mydlane. Zabawa w berka cieszyła się największym zainteresowaniem, ponieważ nie tylko dzieci brały w niej udział, ale też i dorośli. Na chwilę dorośli mogli wrócić pamięcią do dzieciństwa i poczuć się po prostu jak dzieci.


To był też czas dla rodzin, razem mogli pobyć ze sobą. Leniwe spacery w towarzystwie promieni słońca sprawiały, że można było poczuć się beztrosko. I lody o smaku słonego karmelu! Pycha!!!

O godzinie 18 wróciliśmy statkiem „Swoboda” do Augustowa i dosłownie każdy chyba miał takie poczucie swobody chwili, zmiany otoczenia.

Święto wspólnoty to z całą pewnością czas mile spędzony na pogłębieniu wiary. Oby jak najwięcej takich wspólnych spotkań w większym gronie Przyjaciół Oblubieńca.

Marysia Kłoczko